Lecznicza moc drzew — spokój i powrót do siebie
- marzenazawierta

- 8 cze
- 3 minut(y) czytania
Czasami człowiek czuje, że ma w sobie za dużo wszystkiego. Za dużo myśli, obowiązków, hałasu, rozmów, bodźców i emocji, których nie zdążył jeszcze poukładać. Wtedy często nie potrzeba wielkich słów ani skomplikowanych rozwiązań. Czasami wystarczy wyjść do natury. Pójść między drzewa. Zwolnić. Oddychać.
Drzewa mają w sobie coś, czego bardzo brakuje nam w codziennym życiu — ciszę, stabilność i spokój. One nigdzie się nie spieszą. Nie próbują niczego udowadniać. Po prostu są. Stoją zakorzenione głęboko w ziemi, przyjmują zmiany pór roku, deszcz, wiatr, słońce i zimno. I może właśnie dlatego tak dobrze działa na nas ich obecność.
Kiedy wchodzimy do lasu albo nawet spacerujemy alejką pełną drzew, ciało zaczyna reagować. Oddech powoli się uspokaja, ramiona opadają, myśli stają się łagodniejsze. Człowiek zaczyna wracać do siebie. Do swojego rytmu. Do tego, co naprawdę czuje, a co często zagłusza codziennością.
Dla mnie drzewa są jak cisi uzdrowiciele. Nie narzucają się, nie mówią, co mamy robić, nie oceniają naszego zmęczenia. Przy nich można po prostu być. Można pomilczeć. Można wypłakać to, co długo było trzymane w środku. Można dotknąć kory, oprzeć się o pień i poczuć, że nie trzeba przez chwilę niczego dźwigać.
Nie bez powodu od dawna mówi się o leczniczej mocy lasu. Dzisiaj coraz częściej wraca się do praktyki kąpieli leśnych, czyli spokojnego, świadomego przebywania wśród drzew. Nie chodzi tutaj o szybki marsz, liczenie kroków czy robienie treningu. Chodzi o obecność. O słuchanie szumu liści. O czucie ziemi pod stopami. O zauważenie zapachu lasu, światła między gałęziami, śpiewu ptaków i własnego oddechu.
Taki kontakt z naturą wycisza układ nerwowy. Pomaga organizmowi przejść z ciągłego napięcia w regenerację. A przecież właśnie tego tak często nam brakuje — prawdziwego odpoczynku, który nie polega tylko na siedzeniu, ale na głębokim wewnętrznym odpuszczeniu.
Drzewa uczą nas też zakorzenienia. Pokazują, że nie wszystko musi dziać się szybko. Że wzrost potrzebuje czasu. Że są momenty rozkwitu, ale są też momenty zatrzymania. Drzewo nie walczy z zimą. Nie udaje, że zawsze jest w pełni sił. Zrzuca liście, odpoczywa, regeneruje się i czeka na swój czas. To bardzo piękna lekcja dla nas.
W tradycjach ludowych różnym drzewom przypisywano różne właściwości. Dąb kojarzył się z siłą, odwagą i stabilnością. Lipa z łagodnością, sercem i spokojem. Brzoza z oczyszczeniem i nowym początkiem. Sosna z oddechem, świeżością i wsparciem dla płuc. Czasem intuicyjnie ciągnie nas do konkretnego drzewa — tak, jakby ciało samo wiedziało, czego w danym momencie potrzebuje.
Można zrobić sobie bardzo prosty rytuał z drzewem. Wybrać jedno, które nas przyciąga. Podejść spokojnie, położyć dłoń na korze albo oprzeć się plecami o pień. Zamknąć oczy i przez chwilę oddychać. Z każdym wydechem oddawać ziemi napięcie, zmęczenie, lęk i chaos. Z każdym wdechem przyjmować spokój, siłę i poczucie bezpieczeństwa.
Nie trzeba robić z tego niczego skomplikowanego. Natura jest prosta. I właśnie w tej prostocie ma ogromną moc.
Myślę, że wielu z nas gubi siebie nie dlatego, że robimy za mało, ale dlatego, że robimy za dużo i za rzadko się zatrzymujemy. Las pomaga nam wrócić do środka. Przypomina, że jesteśmy częścią natury, a nie czymś od niej oddzielonym. Nasze ciało potrzebuje ziemi, światła, powietrza, ciszy i rytmu przyrody.
Lecznicza moc drzew nie polega tylko na tym, że dają nam tlen czy oczyszczają powietrze. Ich moc jest też w tym, jak działają na nasze serce, oddech i emocje. W ich obecności łatwiej poczuć, co naprawdę w nas żyje. Łatwiej usłyszeć siebie. Łatwiej przypomnieć sobie, że nie musimy cały czas być silni, produktywni i gotowi na wszystko.
Czasami największe uzdrowienie zaczyna się bardzo cicho. Od spaceru. Od dotknięcia drzewa. Od głębokiego oddechu. Od chwili, w której przestajemy uciekać od siebie.
Dlatego warto wracać między drzewa. Nie tylko po świeże powietrze, ale po spokój. Po uziemienie. Po ciszę. Po własne serce.
Bo kiedy czujemy, że świat jest za głośny, drzewa przypominają nam, że wciąż możemy odnaleźć w sobie miejsce, w którym jest spokojnie.



Komentarze