Jak dawniej radzono sobie ze stresem? Naturalne sposoby na ukojenie ciała i umysłu według ajurwedy, medycyny chińskiej i dawnych tradycji słowiańskich

Czy odpowiedzi na współczesny stres możemy szukać w dawnych tradycjach?
Żyjemy w czasach, w których niemal wszystko dzieje się szybko. Ciągle gdzieś biegniemy, coś planujemy, analizujemy, próbujemy nadążyć za obowiązkami. Nawet kiedy w końcu mamy chwilę dla siebie, często trudno nam naprawdę odpocząć. Ciało siedzi na kanapie, ale głowa nadal pracuje na pełnych obrotach.
Stres stał się tak powszechną częścią codzienności, że czasami nawet nie zauważamy, jak bardzo wpływa na nasze samopoczucie. Napięte ramiona, trudności z zasypianiem, zmęczenie, rozdrażnienie czy gonitwa myśli – to sygnały, które łatwo zignorować, kiedy jesteśmy pochłonięci codziennym życiem.
A przecież potrzeba odpoczynku nie jest niczym nowym.
Zaczęłam się zastanawiać, jak z napięciem i niepokojem radzono sobie dawniej, zanim pojawiły się aplikacje do medytacji, suplementy na stres i poradniki dotyczące świadomego życia.
Z ciekawości zaczęłam przyglądać się trzem tradycjom: indyjskiej ajurwedzie, tradycyjnej medycynie chińskiej oraz dawnemu europejskiemu zielarstwu i zwyczajom ludowym związanym z kulturą słowiańską.
I chociaż pochodzą z różnych części świata, można znaleźć w nich coś wspólnego. Ogromne znaczenie przypisywano codziennym rytuałom, odpoczynkowi, naturze, oddechowi i równowadze.
Nie oznacza to oczywiście, że wszystkie dawne metody były skuteczne albo że powinny zastępować współczesną medycynę. Jednak wiele z tych praktyk może inspirować nas do stworzenia spokojniejszej, bardziej świadomej codzienności.
Ajurweda – kiedy ciało i umysł potrzebują zwolnić
Ajurweda to tradycyjny indyjski system medyczny, którego historia sięga tysięcy lat. Jej filozofia opiera się na przekonaniu, że zdrowie zależy od harmonii pomiędzy ciałem, umysłem i otoczeniem.
Według ajurwedy każdy człowiek posiada określoną kombinację trzech dosz: Vata, Pitta i Kapha. Są to tradycyjne pojęcia opisujące różne właściwości organizmu i jego funkcjonowania, a nie naukowo potwierdzone mechanizmy fizjologiczne.
W ajurwedyjskim rozumieniu nadmierny niepokój, gonitwa myśli i trudności z wyciszeniem mogą być związane z zaburzeniem równowagi doszy Vata.
Co ciekawe, wiele praktyk zalecanych w tej tradycji koncentruje się na czymś, czego często brakuje nam we współczesnym życiu – regularności, cieple i spokojnym rytmie dnia.
Abhyanga – kojący dotyk i ciepły olej
Jednym z najbardziej charakterystycznych ajurwedyjskich rytuałów jest Abhyanga, czyli masaż ciała ciepłym olejem.
Tradycyjnie wykorzystuje się do niego między innymi olej sezamowy. Masaż wykonuje się spokojnymi, płynnymi ruchami, poświęcając uwagę poszczególnym częściom ciała.
W tej praktyce podoba mi się przede wszystkim jej prostota.
Nie potrzebujemy przecież luksusowego spa, żeby poświęcić sobie kilka minut. Możemy delikatnie rozmasować dłonie, stopy lub ramiona, używając niewielkiej ilości przyjemnie ciepłego olejku.
Sam dotyk, spokój i skupienie uwagi na własnym ciele mogą stać się chwilą wytchnienia po intensywnym dniu.
Pranajama – spokój zaczyna się od oddechu
Kolejną praktyką wywodzącą się z indyjskiej tradycji jogi jest pranajama, czyli świadoma praca z oddechem.
Jedną z technik jest Nadi Shodhana – naprzemienne oddychanie przez nozdrza.
Nie trzeba jednak zaczynać od bardziej zaawansowanych ćwiczeń. Czasami wystarczy usiąść wygodnie, rozluźnić ramiona i przez kilka minut oddychać powoli, bez wysiłku.
Można spróbować spokojnego wdechu przez nos, a następnie nieco dłuższego, łagodnego wydechu.
Ćwiczenia oddechowe mogą wspierać reakcję relaksacyjną organizmu. Najważniejsze, żeby nie forsować oddechu i nie traktować tego jako kolejnego zadania do wykonania.
Dinacharya – siła codziennych rytuałów
Ajurweda przywiązuje dużą wagę do czegoś, co nazywa się Dinacharya, czyli codziennej rutyny.
Regularne pory snu, posiłków, ruchu i odpoczynku mają w tej tradycji ogromne znaczenie.
I tutaj dostrzegam szczególnie wartościową lekcję.
Czasami tak bardzo szukamy niezwykłych sposobów na poprawę samopoczucia, że zapominamy o podstawach. O spokojnym poranku, śniadaniu zjedzonym bez telefonu, krótkim spacerze czy wcześniejszym położeniu się spać.
Nie zawsze potrzebujemy wielkiej zmiany. Niekiedy wystarczy kilka drobnych nawyków powtarzanych każdego dnia.
Tradycyjna medycyna chińska – harmonia poprzez ruch i oddech
Tradycyjna medycyna chińska, znana jako TCM, opiera się na koncepcji Qi, czyli energii życiowej, oraz harmonii pomiędzy Yin i Yang.
W tym systemie stres i napięcie bywają interpretowane jako zaburzenia swobodnego przepływu Qi.
Choć współczesna nauka nie potwierdza istnienia Qi jako mierzalnej energii, niektóre praktyki związane z chińską tradycją są dziś badane pod kątem ich wpływu na zdrowie psychiczne i fizyczne.
Qi Gong – medytacja w ruchu
Qi Gong to połączenie łagodnych ruchów, świadomego oddechu i koncentracji.
Nie ma tu pośpiechu ani rywalizacji. Ruchy są zazwyczaj powolne, płynne i wykonywane z uwagą.
Podoba mi się sama idea, że aktywność fizyczna wcale nie musi oznaczać intensywnego treningu, zmęczenia i przekraczania własnych granic.
Czasami ciało potrzebuje czegoś zupełnie odwrotnego.
Delikatnego rozruszania, swobodnego oddechu i możliwości rozluźnienia mięśni.
Badania nad Qi Gong sugerują możliwe korzyści dla samopoczucia psychicznego, choć dowody dotyczące redukcji stresu są nadal ograniczone.
To jednak ciekawa alternatywa dla osób, którym trudno usiedzieć w bezruchu podczas tradycyjnej medytacji.
Akupresura – kilka minut uwagi dla siebie
W medycynie chińskiej od wieków wykorzystuje się akupresurę, czyli uciskanie określonych punktów na ciele.
Jednym z nich jest Yintang, znajdujący się pomiędzy brwiami. W tradycji chińskiej punkt ten kojarzony jest z wyciszeniem umysłu.
Można spróbować delikatnie masować tę okolicę przez kilkadziesiąt sekund, bez mocnego nacisku.
Nie ma przekonujących dowodów, że uciskanie tego konkretnego punktu usuwa stres poprzez działanie na przepływ energii. Sam spokojny automasaż może jednak być przyjemnym rytuałem odprężającym.
Wieczorna kąpiel stóp
To chyba jeden z najprostszych rytuałów, jakie możemy przenieść do własnego domu.
W tradycyjnych chińskich praktykach pielęgnacyjnych popularne są ciepłe kąpiele stóp, szczególnie wieczorem.
Wystarczy miska przyjemnie ciepłej, nie gorącej wody i kilkanaście minut spokoju.
Bez przewijania telefonu, sprawdzania wiadomości i układania kolejnej listy obowiązków.
Ciepła woda może przynieść uczucie rozluźnienia, a sam rytuał stać się sygnałem, że dzień powoli dobiega końca.
Dawne tradycje słowiańskie – ukojenie ukryte w naturze
To właśnie ta część zainteresowała mnie najbardziej.
Kiedy myślimy o naturalnych metodach dbania o zdrowie, często kierujemy uwagę ku odległym kulturom. Tymczasem również na naszych ziemiach przez pokolenia korzystano z roślin, kąpieli, ciepła i różnych zwyczajów związanych z rytmem przyrody.
Warto jednak zaznaczyć, że nie istniał jeden spójny system „medycyny starosłowiańskiej” porównywalny z ajurwedą czy TCM. Nasza wiedza pochodzi z różnych źródeł historycznych i późniejszych zapisów etnograficznych, a niektóre współczesne „słowiańskie rytuały” są raczej luźną inspiracją dawną kulturą.
Mimo to tradycyjne zielarstwo i zwyczaje ludowe pozostają fascynującym tematem.
Melisa – niepozorna roślina o kojącej reputacji
Melisa lekarska od dawna zajmuje ważne miejsce w europejskim ziołolecznictwie.
Jej delikatny, cytrynowy aromat kojarzy się ze spokojem i domowym ciepłem.
Tradycyjnie napary z melisy stosowano przy łagodnym napięciu nerwowym i trudnościach z zasypianiem.
Co ciekawe, Europejska Agencja Leków uznaje takie zastosowanie melisy na podstawie jej długiej historii używania. Nie oznacza to jednak, że skuteczność została jednoznacznie potwierdzona w wysokiej jakości badaniach klinicznych.
Dla mnie filiżanka ziołowej herbaty jest też czymś więcej niż samym naparem.
To mały rytuał zatrzymania się.
Moment, w którym można usiąść, ogrzać dłonie o kubek i pozwolić sobie przez chwilę niczego nie robić.
Lipa i rumianek – prostota domowego zielarstwa
Lipa i rumianek należą do najbardziej rozpoznawalnych roślin europejskiej tradycji zielarskiej.
Kwiaty lipy wykorzystywano przede wszystkim w okresach przeziębień, a rumianek miał szerokie zastosowanie w domowej pielęgnacji.
Choć nie należy przypisywać im niepotwierdzonego działania leczniczego na przewlekły stres, mogą być częścią przyjemnych, spokojnych wieczornych rytuałów.
Ciepły napar, ulubiona książka, przygaszone światło.
Czasami ukojenie nie wymaga niczego więcej niż stworzenia sobie przestrzeni, w której naprawdę można odpocząć.
Kąpiele, para i ciepło
W kulturach słowiańskich, szczególnie we wschodniej części Europy, znane były tradycje kąpielowe związane z łaźniami i baniami.
Kąpiel miała znaczenie higieniczne, społeczne i obrzędowe.
Dziś możemy czerpać z tej tradycji przede wszystkim inspirację do prostych rytuałów pielęgnacyjnych.
Ciepły prysznic, kąpiel lub delikatne moczenie stóp mogą pomóc nam zwolnić po całym dniu.
Nie chodzi przecież o odtwarzanie dawnych obrzędów co do szczegółu, ale o odnalezienie w nich czegoś, czego sami potrzebujemy.
Las – przestrzeń, w której łatwiej usłyszeć własne myśli
Las zajmował ważne miejsce w wierzeniach, gospodarce i codzienności dawnych społeczności słowiańskich.
Dziś kontakt z przyrodą może być dla nas jedną z najprostszych form odpoczynku.
Nie musimy jednak nazywać spaceru po lesie starosłowiańską terapią. Nie mamy podstaw, aby twierdzić, że dawni Słowianie stosowali go jako odrębną metodę leczenia stresu w dzisiejszym rozumieniu.
Warto natomiast zauważyć, jak wiele może nam dać samo przebywanie poza domem.
Szum drzew, śpiew ptaków, naturalne światło, zapach ziemi po deszczu.
Spacer bez słuchawek i bez konieczności dotarcia gdzieś na określoną godzinę może stać się okazją do odpoczynku od nadmiaru bodźców.
I być może właśnie tego coraz częściej nam brakuje.
Co łączy te trzy tradycje?
Im dłużej przyglądam się dawnym praktykom, tym bardziej dostrzegam kilka wspólnych motywów.
Pierwszym z nich jest regularność. Zarówno w ajurwedzie, jak i w wielu praktykach związanych z tradycyjną medycyną chińską ogromne znaczenie przypisywano rytmowi dnia.
Drugim jest uważność na ciało. Masaż, świadomy ruch, oddech czy kąpiel pozwalają choć na chwilę skierować uwagę z natłoku myśli na fizyczne odczucia.
Trzecim jest bliskość natury. Rośliny, zmieniające się pory roku, światło dzienne i odpoczynek były naturalną częścią życia wielu dawnych społeczności.
I wreszcie ostatni element, który wydaje mi się szczególnie ważny – umiejętność zatrzymania się.
Współczesny świat często przekonuje nas, że zawsze powinnyśmy robić coś więcej. Rozwijać się, pracować, planować, ćwiczyć, osiągać kolejne cele.
Nawet odpoczynek próbujemy czasami zamienić w zadanie, które trzeba wykonać prawidłowo.
A przecież nie o to chodzi.
Nie musimy codziennie medytować przez godzinę, wykonywać skomplikowanych rytuałów ani kupować drogich produktów, żeby zacząć lepiej dbać o własne samopoczucie.
Mój pomysł na prosty rytuał wyciszenia
Inspirując się tymi tradycjami, można stworzyć własny, bardzo prosty wieczorny rytuał.
1. Odłóż telefon na 20 minut. Daj sobie chwilę bez wiadomości i powiadomień.
2. Przygotuj ciepły napar z melisy, jeśli możesz bezpiecznie ją stosować, lub po prostu ulubioną herbatę bez kofeiny.
3. Zadbaj o spokojne otoczenie. Przygaś światło i ogranicz hałas.
4. Poświęć kilka minut na spokojny oddech albo delikatne rozciąganie.
5. Rozmasuj dłonie lub stopy. Bez pośpiechu, skupiając się na przyjemnych odczuciach.
6. Pozwól sobie odpocząć bez poczucia winy. Nie musisz wykorzystać każdej minuty produktywnie.
To nie jest magiczny sposób na pozbycie się wszystkich problemów. Nie zastąpi również odpowiedniej pomocy, jeśli stres jest długotrwały, bardzo nasilony lub zaczyna utrudniać codzienne funkcjonowanie.
Może jednak stać się drobnym gestem troski o siebie.
W przypadku ziół i suplementów również warto zachować ostrożność. Naturalne preparaty mogą mieć przeciwwskazania i wchodzić w interakcje z lekami. Dotyczy to między innymi popularnej w ajurwedzie ashwagandhy, której nie powinno się stosować bez odpowiedniej konsultacji w niektórych stanach zdrowotnych, w tym podczas ciąży.
Może wcale nie potrzebujemy kolejnej metody na stres, tylko więcej przestrzeni dla siebie?
Nie chciałabym idealizować przeszłości. Życie dawniej również wiązało się z ogromnym wysiłkiem, niepewnością i trudnościami, a tradycyjne metody leczenia nie zawsze były skuteczne ani bezpieczne.
Myślę jednak, że warto przyglądać się dawnym zwyczajom z ciekawością.
Nie po to, żeby rezygnować ze współczesnej wiedzy, ale żeby odnaleźć w nich inspirację do prostszego, spokojniejszego życia.
Może nie potrzebujemy kolejnej skomplikowanej rutyny, żeby poczuć się lepiej.
Może czasami wystarczy spokojny spacer, filiżanka ziołowej herbaty, ciepła kąpiel albo kilka minut świadomego oddechu.
Małe rzeczy, do których możemy wracać każdego dnia.
Bo dbanie o siebie nie zawsze oznacza robienie czegoś więcej.
Czasami oznacza pozwolenie sobie na to, żeby wreszcie zrobić trochę mniej...
Źródła i dalsza lektura
● National Center for Complementary and Integrative Health (NCCIH): Stress – informacje o stresie, medytacji, jodze i technikach relaksacyjnych.
● NCCIH: Mind and Body Approaches for Stress and Anxiety – przegląd badań nad jogą, Tai Chi, Qi Gong i uważnością.
● European Medicines Agency (EMA): Melissae folium – ocena tradycyjnego zastosowania melisy.
● NCCIH: Ashwagandha: Usefulness and Safety – informacje o skuteczności i bezpieczeństwie ashwagandhy.


Komentarze