top of page

Autofagia – cichy porządek w komórkach, czyli jak ciało sprząta od środka

  • Zdjęcie autora: marzenazawierta
    marzenazawierta
  • 27 cze
  • 4 minut(y) czytania

Czasem myślimy o zdrowiu bardzo powierzchownie. Patrzymy na wagę, brzuch, skórę, energię, wyniki badań. A tymczasem ogromna część naszej równowagi zaczyna się dużo głębiej — na poziomie komórki. To właśnie tam każdego dnia odbywa się coś, co można nazwać wewnętrznym sprzątaniem. Ten proces nazywa się autofagią.

Autofagia brzmi bardzo naukowo, ale jej sens jest prosty: komórka potrafi rozpoznawać swoje zużyte, uszkodzone albo niepotrzebne elementy, rozkładać je i wykorzystywać ponownie. To taki naturalny system recyklingu. Dzięki temu organizm nie tylko pozbywa się „komórkowego bałaganu”, ale też odzyskuje surowce do dalszej pracy.

Samo słowo autofagia pochodzi z greki i oznacza dosłownie „samozjadanie”. Nie chodzi jednak o niszczenie ciała, tylko o mądrą selekcję. Komórka nie zjada siebie bez sensu. Ona usuwa to, co jest już zużyte, uszkodzone albo może przeszkadzać w prawidłowym funkcjonowaniu. Ten mechanizm jest tak ważny, że w 2016 roku Yoshinori Ohsumi otrzymał Nagrodę Nobla w dziedzinie fizjologii lub medycyny za odkrycia dotyczące mechanizmów autofagii.

Dlaczego autofagia jest taka ważna?

Nasze komórki codziennie pracują. Oddychają, produkują energię, reagują na stres, naprawiają uszkodzenia, komunikują się z innymi komórkami. W tym procesie powstają też odpady: uszkodzone białka, zużyte mitochondria, fragmenty struktur komórkowych. Gdy organizm działa sprawnie, potrafi ten bałagan usuwać.

Problem zaczyna się wtedy, gdy mechanizmy oczyszczania słabną. Z wiekiem, przy przewlekłym stresie, nadmiarze kalorii, stanie zapalnym, zaburzeniach metabolicznych czy braku ruchu komórki mogą gorzej radzić sobie z takim „sprzątaniem”. W badaniach zaburzenia autofagii wiąże się między innymi z procesami starzenia, chorobami metabolicznymi, neurodegeneracyjnymi, sercowo-naczyniowymi i nowotworowymi, choć nie oznacza to, że sama autofagia jest prostym lekarstwem na te choroby.

Autofagia jest więc jednym z mechanizmów, który pomaga utrzymać komórkę w lepszej kondycji. Można powiedzieć, że to biologiczna higiena od środka.

Autofagia a post – czy trzeba głodować?

Najwięcej mówi się dziś o autofagii w kontekście postu. Rzeczywiście, ograniczenie dostępności energii może aktywować szlaki związane z autofagią, bo organizm przełącza się wtedy z trybu „ciągłego dostarczania” na tryb „wykorzystaj to, co masz”. W badaniach opisuje się, że post i restrykcja kaloryczna mogą pobudzać adaptacyjną autofagię, ale temat jest bardziej złożony, niż pokazują to internetowe hasła.

Nie oznacza to, że każdy powinien robić długie głodówki. To bardzo ważne.

Dla jednej osoby 12–14 godzin nocnej przerwy od jedzenia może być wspierające. Dla innej, szczególnie przy problemach hormonalnych, niedoborach, dużym stresie, zaburzeniach odżywiania, cukrzycy, chorobach tarczycy, ciąży, karmieniu piersią albo bardzo wyniszczającym stylu życia, mocne posty mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc.

Autofagia nie polega na karaniu ciała głodem. To nie jest wyścig, kto dłużej nie je. To raczej efekt stworzenia organizmowi warunków, w których może spokojnie naprawiać, regulować i odzyskiwać równowagę.

Co może naturalnie wspierać autofagię?

Najbardziej podstawowym i bezpiecznym krokiem jest przerwa nocna od jedzenia. Nie trzeba od razu zaczynać od 18 czy 24 godzin. Dla wielu osób już zwykłe zakończenie jedzenia 3 godziny przed snem i pozostawienie 12 godzin do śniadania będzie łagodnym początkiem.

Drugim elementem jest ruch. Badania sugerują, że aktywność fizyczna może wpływać na autofagię, choć zależy to od rodzaju wysiłku, tkanki i ogólnego stanu organizmu. Nie chodzi od razu o ekstremalne treningi. Spacer, spokojny trening siłowy, jazda na rowerze, praca z mięśniami — to wszystko wysyła do ciała sygnał, że warto usprawniać metabolizm i naprawę.

Trzecim elementem jest niepodjadanie przez cały dzień. Jeśli organizm co godzinę dostaje coś słodkiego, kawę z mlekiem, przekąskę, owoc, batonik „fit” albo garść orzechów, to cały czas musi zajmować się trawieniem i gospodarką insulinową. Ciało lubi rytm. Lubi jasny sygnał: teraz jemy, teraz trawimy, teraz odpoczywamy.

Czwarty element to sen. Noc jest czasem regeneracji. Jeżeli śpimy za krótko, za późno, w stresie, z pobudkami i wysokim napięciem, organizm ma mniej przestrzeni na naprawę. Autofagia nie jest oderwana od reszty życia. Ona nie działa dobrze w ciele, które jest ciągle przeciążone.

Piąty element to dieta bez nadmiaru. Nie chodzi o perfekcję. Chodzi o jedzenie, które odżywia: dobre białko, zdrowe tłuszcze, warzywa dobrane do tolerancji jelitowej, składniki mineralne, nawodnienie. Komórka nie potrzebuje tylko przerwy od jedzenia. Ona potrzebuje też budulca.

Autofagia a insulina, leptyna i metabolizm

Autofagia często łączy się z tematem insulinooporności, leptynooporności i starzenia metabolicznego. Gdy jemy zbyt często, zbyt dużo i zbyt wysoko przetworzone produkty, organizm może ciągle funkcjonować w trybie magazynowania. Insulina jest wtedy często pobudzana, a ciało ma mniej okazji, by korzystać z zapasów energetycznych.

Przerwy między posiłkami, dobrze skomponowane jedzenie i ruch mogą pomóc organizmowi odzyskiwać większą elastyczność metaboliczną. Ale znowu — nie chodzi o skrajność. Osoba z wysokim stresem, niedoborami żelaza, B12, problemami ze snem i rozchwianymi hormonami może źle reagować na agresywne posty. U niej najpierw trzeba odbudować fundamenty.

Autofagia nie powinna być kolejnym sposobem na dociskanie siebie. Ma być wsparciem, nie presją.

Kiedy uważać?

Długie posty, głodówki wodne i restrykcyjne okna żywieniowe nie są dla każdego. Ostrożność jest szczególnie ważna przy cukrzycy, lekach obniżających glukozę, ciąży, karmieniu piersią, niedowadze, zaburzeniach odżywiania, chorobach przewlekłych, chorobach nerek, intensywnej pracy fizycznej, dużym stresie i wyraźnych niedoborach. Post nie będzie odpowiedni dla wszystkich i przy chorobach przewlekłych powinien być omawiany ze specjalistą.

Warto też pamiętać, że nadmierna restrykcja kaloryczna może działać odwrotnie do zamierzeń. Organizm może wejść w tryb przeciążenia, oszczędzania energii, zaburzeń hormonalnych, problemów ze snem i większego napięcia. W literaturze zwraca się uwagę, że nadmierna lub długotrwała aktywacja procesów związanych z restrykcją może mieć również niekorzystne skutki.

Prosty, łagodny początek

Jeśli ktoś chce wspierać autofagię bez skrajności, można zacząć bardzo prosto:

Zjeść ostatni posiłek wcześniej.


Nie podjadać wieczorem.


Zostawić 12 godzin przerwy nocnej.


Rano wypić wodę, ewentualnie z elektrolitami.


Zrobić spacer.


Jeść dwa lub trzy konkretne posiłki, zamiast cały dzień „coś skubać”.


Dbać o sen, białko i minerały.


Obserwować ciało, a nie walczyć z nim.

To jest podejście, które ciało zwykle rozumie lepiej niż agresywne głodówki.

Autofagia to nie moda. To biologia.

Autofagia stała się modnym słowem. Często używa się jej w marketingu, przy dietach, suplementach i detoksach. Ale w rzeczywistości to nie jest magiczny trik. To jeden z podstawowych mechanizmów życia komórki. Organizm robi to od zawsze. My możemy mu tylko przeszkadzać albo stworzyć lepsze warunki.

Autofagia przypomina, że ciało ma ogromną mądrość. Potrafi sprzątać, naprawiać, odnawiać i odzyskiwać równowagę. Ale potrzebuje rytmu, odpoczynku, odżywienia i przestrzeni.

Nie zawsze trzeba robić więcej. Czasem trzeba przestać ciągle dokładać: jedzenia, stresu, bodźców, kawy, pośpiechu, oczekiwań.

Ciało nie regeneruje się wtedy, gdy jest stale poganiane.


Ciało regeneruje się wtedy, gdy wreszcie ma na to warunki.

Komentarze


bottom of page